• Wpisów:71
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 10:21
  • Licznik odwiedzin:3 428 / 1709 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Na początku przepraszam Was ,że z moim pisaniem tu różnie wychodzi ale dokładnie za 31 dni wychodzę za mąż... przygotowania itd...

Co do książki pt Anna..
mam dwie wersje.. jedna składa się z połączenia wątku miłosno-fantastycznego druga natomiast obyczajowa.. który typ wybieracie ?
 

 

10.

Był piękny listopadowy dzień. Malutkie płatki śniegu pomału zaczęły spadać na ziemię , otaczając puchem małe miasteczko. Janek otworzył oczy, rozciągnął się na łóżku. Spojrzał w okno i uśmiechnął się. Kochał rankiem spoglądać jak te śnieżnobiałe gwiazdeczki opadają delikatnie na ziemię i uświadamiają wszystkim , że zima przywitała na dobre. Z zamyślenia nie zauważył , że jest dopiero 7 rano i to w dodatku sobota. Spojrzał na Annę , która w potarganych włosach słodko spała. Jaka ona była śliczna – pomyślał Janek. Z pewnością nie było to tylko jego zdanie. Doskonale widział jak inni mężczyźni oglądają się za Anną. Nie ważne czy był to nastolatek czy dorosły mężczyzna. Anna miała urodę anioła obok którego nie dało się przejść obojętnie. Ania była nie tylko piękna , inteligentna ale bardzo miła i pomocna. Mimo iż koleżanki z roku doskonale wiedziały , że profesorowie dają jej wyższy stopień za piękne oczy nie miały nic przeciwko. Jak można być zazdrosny o tak dobrą dziewczynę ? Anna zawsze była pomocna i nie odmówiłaby nikomu przysługi nawet o piątej rano. Jan był dumny , że ma tak wspaniałą narzeczoną ale już niebawem żonę. Nie tylko to sprawiało że był taki szczęśliwy. Wszystko się mu doskonale układało. Brat dostał w Niemczech świetną pracę i w dodatku dobrze płatną. Marta wyszła także na prostą i pracuje w tej samej firmie co Piotr. Rodzice Janka przeżywają drugą miłość – bo ostatnie wydarzenia uświadomiły im jak bardzo się kochają.
- Janku już nie śpisz ? – spytała zaspanym głosem Anna
- śpij najdroższa – i musnął ją ustami delikatnie w czoło – wiesz dobrze , że nie umiem długo spać. Ty jeszcze poleż a ja pójdę zrobić śniadanie. Janek wstał , spojrzał jeszcze na pięknego anioła i udał się do kuchni. Anna ponownie przekręciła się na drugi bok. Sama nie wiedząc kiedy zasnęła. Odpływając zobaczyła kobietę trzymającą w ręku Male dziecko i dwie małe dziewczynki mające góra dwa latka. Cała sytuacja działa się w jakieś chatce. Kobieta w spiętym koku , potarganej sukni –bardzo starej. Anna usłyszała przeraźliwy krzyk owej kobiety i nagle się przebudziła. Cała mokra, zdyszana.
- Anno co się stało, krzyczałaś przez sen
- nie mam pojęcia Janku.. ale ten sen był straszny, ktoś chciał zabić tą kobietę, te dzieci.. – głos Anny zaczął drżeć a z oczu spłynęły jej parę kropel łez – Janku co się ze mną dzieje
- kochanie jesteś przemęczona ślubem. Ubierz się , śniadanie gotowe.


Przebudzenie

Elżbieta szykowała urodzinową niespodziankę dla Kornelli. To niesamowite , że jej słodka siostra wchodzi w dorosłość. Elżbieta spięła swe piękne , długie, gęste rude włosy w kok i zaczęła dekorować tort. Po chwili do kuchni weszła mama Elżbiety, Krystyna. Jak zawsze elegancka w spódnicy za kolano oraz koszuli idealnie dobranej by doskonale komponował się ze spódnicą. Jej krótkie włosy lekko natapirowane i duże klipsy. Nie zabrakło również czerwonej szminki i gustownej biżuterii . Tak rodzina Lormosson cieszyła się nie tylko doskonałym prestiżem ale ich firma z dnia na dzień się rozrastała co pomnażało ich majątek. Lormossonowie kochali luksus i nie ukrywali tego. Elżbieta 20-letnia najstarsza córka Lormossonów. Wysoka o zielonych oczach i rudych włosach. O dziwo maiła zaledwie parę piegów na nosie, które dawały o sobie przypomnieć jedynie latem, gdy było bardzo upalnie. Niesamowita uroda i klasa sama w sobie wyróżniała Elżbietę. Zawsze miała coś do powiedzenia a w szczególności kochała się uczyć. Jej młodsza siostra różniła się trochę. Ciemne długie włosy, ciemne oczy, opalona pięknie skora. Kronellia była osobą, która nie lubiła się nudzić. Zabawa z przyjaciółmi to coś co kochała.
  • awatar Jussi.: O co chodzi z tym przebudzeniem? To druga historia?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

9.

Październik nastał szybciej niż wszyscy się spodziewali. Anna rozpoczęła studia, uczęszczając w między czasie na kursy, które zaczęła od września . Janek załatwił Marcie pobyt w klinice w Niemczech. Tak się złożyło , że miał przyjaciela, który tam pracował. Jan załatwił również prace Piotrowi w Niemczech i małe mieszkanko. Gdy Marta lepiej się poczuje może zacząć wraz z Piotrem nowe życie w nowym kraju. W Niemczech czkają ich lepsze perspektywy a Marta będzie pod ciągłą opieką lekarzy. Ślub zbliżał się wielkimi krokami. Zaproszenia wysłane, sukienka w trakcie szycia, sala weselna zamówiona i garnitur kupiony. Dzień za dniem uciekał coraz szybciej. Anna nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Pewnego już chłodnego, jesiennego popołudnia zadzwoniła do Lili. Ta niestety była w pracy i nie mogła rozmawiać. – świadkowa mnie zaniedbuje – pomyślała Anna. Nie mogła mieć jednak pretensji do przyjaciółki. Sama ciężko pracowała i właściwie mogła liczyć tylko na siebie. Oczywiście , że Anna gotowa jest pomóc zawsze Lili ale gdy jesteś od kogoś daleko to nikt nie jest na zawołanie .

Janek miał działeczkę parę km oddaloną od miasta. Często latem jeździli tam z Anną by móc poopalać się na kocu. Chciał przed świętami zrobić Annie niespodziankę. Z racji tego , że na jego działce rosły przepiękne choinki w środku nich pragnął zbudować przepiękną altankę. Gdy w grudniu śnieg napada choinki pięknie wystroi światełkami, altankę również i w nocy zabierze tam Annę. Ich ulubiona piosenka będzie lecieć w tle a wszystko wokół będzie przystrojone milionami świecidełek, które będą sprawiały wrażenie , że to bajka. Taka niespodzianka romantyczna na pewno się jej spodoba dlatego Jan udał się do mężczyzny , który zaprojektuje i zbuduje mu taką altankę.

Piotr pakował swoje rzeczy i Marty, gdyż jutro rano mieli samolot do Berlina. Gdyby nie Janek nigdy nie byłoby ich stać na taki wyjazd. Piotr wiedział , że ma dług do spłacenia wobec brata. Obiecał sobie , że to właśnie dla Janka w tych Niemczech stanie na nogi i osiągnie coś w życiu. Za daleko się stoczył i bał się zaczynać , ale wiedział , że jeśli nie zrobi kroku do przodu to przegra własne życie. O mało nie stracił Marty , która była dla niego wszystkim. Wiedział , że walczy nie tylko o siebie ale i o nią . Nie mógł ciągle uwierzyć w to szczęście, które go spotkało. Pakując się łzy leciały mu z oczu. Gdy zabrał wszystkie rzeczy spojrzał na ten jeden pokój w którym on i Marta spędzili prawie 5 lat. Wszystko takie szare i brudne. I jeszcze ta mała łazienka obskurna. Jak mogli żyć w takich warunkach.
Spojrzał ostatni raz na ową klitkę i obiecał sobie , że już nigdy nie będzie mieszkał w takich warunkach oraz , że choćby nie wiadomo co nie może upaść. Zamknął drzwi, ubrał kaptur na głowę, wziął bagaż pod rękę i poszedł na busa by udać się do Marty do szpitala. Dziś prześpi się u rodziców . Rano przyjedzie po Martę i razem z rodzicami pojadą na lotnisko. Gdy Piotr przybył już do szpitala na korytarzu czekał na niego Janek.
- Janku co Ty tu robisz ?
- przyszedłem się z Wami pożegnać. jutro nie dam rady jechać z Wami na lotnisko, dlatego dziś jeszcze spędzę z Wami troszkę czasu. Wpadnie również Anna po uczelni.
- bracie – Piotr przytulił Jana. Ma wspaniałego brata, szkoda , że zobaczył to dopiero teraz.
Porozmawiali na korytarzu jeszcze odnośnie nowej pracy Piotra, Janek wszystko mu wytłumaczył po czym udali się do Marty. Janek przyniósł jej dużego słonecznika , dzięki czemu pojawił się uśmiech na twarzy Marty.
- masz wspaniałego brata Piotruś. Janku.. dziękuję z całego serca – powiedziała do Janka Marta, ściskając mocno dłoń Piotra.
 

 

8.

Piotr wrócił do swojego rodzinnego domu. Marta pozostała w szpitalu i czekało ją leczenie. Gdy sama zdała sobie sprawę , że mogła umrzeć postanowiła zrobić coś ze swoim życiem. Zrozumiała też , że będąc dzieckiem obiecywała sobie , że nigdy nie pozwoli by jej życie potoczyło się tak samo jak jej rodziców. Ojciec ciągle pił i bił jej matkę. Kobieta z bezradności zaczęła ćpać i przedawkowała. Marta była świadkiem jak jej ojciec ciągle pije i sprowadza nowe kobiety do ich domu. Ta postanowiła uciec gdy miała 16 lat ale poznała wtedy Piotra i się zakochała. Sama jednak lubiła imprezy i alkohol i tak oto poszła tą samą drogą co jej rodzice staczając przy tym nie tylko siebie ale i Piotra. To przez nią Piotr uciekł z domu, to przez nią się stoczył i to przez nią stracił rodziców na 5 lat. Marta myślała tylko o sobie. Nie mogła uwierzyć , że po tym wszystkim codziennie jego rodzice odwiedzają ją w szpitalu, przynoszą jedzenie i trzymają za rękę mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Za każdym razem nie mogła powstrzymać łez. Nigdy nie miała rodziny i nie wiedziała co to naprawdę miłość. Dziś zdała sobie sprawę, że Piotr ją kocha a jego rodzice to jej nowa rodzina. Jak daleko można upaść, stoczyć się ? Czy ktoś taki jak ona może odbić się od dna ? Przecież Marta ma dopiero 23 lata. Całe życie przed nią. Każdy dzień zaczynał się od piwa a kończył na piciu wódki . Marta postanowiła , że jeśli uda się jej wyjść ze szpitala to będzie zajmowała się takimi dziewczynami jak ona. Nie zdajemy sobie sprawy jaka patologia jest w naszym kraju. Trzeba z tym walczyć, pokazywać , że mogą żyć inaczej. Marta dostała szansę od losu i nie chce jej zmarnować. Teraz delektowała się widokiem siedzącego obok Piotra i jego rodziców. Wiedziała , że ma dla kogo się zmienić. Zmarnowała parę lat swoich.. ale i człowieka, który ją kocha. To sprawiało , że mimo iż pojawiał się uśmiej na jej twarzy jej serce przenikał niewidzialny sztylet , który za karę nie dał jej zapomnieć o przeszłości.

Anna nie mogła się napatrzeć. W salonie było tyle przepięknych sukien ślubnych. Szukała jednak tej swojej wymarzonej. Niestety nie było w 100 % takiej jaką sobie marzyła. Na szczęście ciotka Matylda towarzyszyła jej i mamie w salonie . Tak się też złożyło ,że właścicielką owego salonu była jej przyjaciółka Sonia. Dlatego Anna będzie mogła uszyć sobie taką sukienkę jaką sobie wymarzy. Gdy Pani Sonia przyszła z notatnikiem, Anna starała się obrazowo opisać sukienkę jej snu. Każdy detal miał znaczenie gdyż od zawsze wiedziała , że taką chce mieć. Poza tym pragnęła by Janek zakochał się w niej jeszcze bardziej , gdy zobaczy ją w tej pięknej sukni. Z racji tego , że ślub miał być w grudniu na miarę będzie szyta również piękna, biała marynarka, którą Anna zdejmie zapewnie już na przyjęciu weselnym. Poczuła jak wypełnia ją euforia radości, której nie mogła opanować. W końcu miała zostać żoną najcudowniejszego mężczyzny pod słońcem. Była szaleńczo zakochana w Janie. Do tego była dumna, że wybaczył Piotrowi mimo iż to z winy brata doznał cierpienia. Janka podziwiała , że jest taki dobry. Nie ma dnia żeby rano nie napisał „dzień dobry księżniczko” , nie ma nocy by nie napisał „ ostatnią rzeczą gdy zasnę, będzie myśl o Tobie”.
Dlaczego jej trafił się taki skarb nie mogła zrozumieć ale wiedziała jedno , że jej zadaniem jest uszczęśliwiać Jana każdego dnia. Tak bardzo chciała być jego żoną, matką jego dzieci. Nie mogła się już doczekać tego dnia , gdy oboje staną przed ołtarzem i powiedzą sobie sakramentalne „tak” .
Wiedziała jedno , że Janek był, jest i będzie miłością jej życia.
 

 

7.

Odkąd Anna wróciła do domu była skazana na wysłuchiwanie swojej mamy. Ciotka Matylda ma przyjaciółkę , która ma salon sukien ślubnych. W czwartek Anna pojedzie tam z matką by móc mniej więcej się rozejrzeć. Nie ma na co czekać, ślub ma być za 3 miesiące więc trzeba już teraz wszystko zorganizować. Wprawdzie Anna ma małą rodzinę ale zaproszenia obowiązkowo muszą być wysłane jeszcze w tym miesiącu. Ania jednak nie miała ochoty rozmawiać o sukniach, gościach i przyjęciu weselnym. Miała większe zmartwienia. Janek jest już w drodze do rodzinnego miasteczka i od razu jedzie do szpitala. Tak bardzo się martwiła ponieważ zdawała sobie sprawę jaka będzie to niezręczna sytuacja dla Jana. Wiedziała jednak , że kocha on swojego brata i bardzo chciała żeby wszystko się ułożyło. Byłoby cudownie gdyby Piotr był świadkiem Jana. Na pewno Janek bardzo tego pragnie.
Anna przytakiwała głową swojej matce, która od godziny ustalała wszystkie szczegóły. Do rozmowy dołączyła się również babcia i obie się przekomarzały . Dobrze , że tata jest w pracy a dziadek postanowił sobie zrobić popołudniową drzemkę , gdyż pewnie oboje nie mogli by wysłuchiwać tej paplaniny. Co do sukni to Anna miała swoją wymarzoną. Całą z koronki, gorsetową, długą , białą do tego długi welon. Na samą myśl o niej Anna uśmiechnęła się, po czym ponownie myślami powróciła do Janka.

Janek przyjechał najszybciej jak mógł. Na szczęście tata go już wcześniej poi lustrował gdzie ma przyjść także nie zajęło mu zbyt długo znalezienia Piotra i rodziców. Zobaczył ich na końcu korytarza. Siedzieli na krzesłach. Matka pocieszała syna a ojciec rozglądał się po szpitalu. Janek im coraz był bliżej tym bardziej serce zaczęło mu walić. W końcu podszedł do rodziców. Piotr lekko podniósł głowę do góry i wstał podając rękę Jankowi. Janek przytulił go i poklepał po ramieniu. Piotr odwzajemnił uścisk. Janek nie mógł uwierzyć , że to jego brat. Ciemne blond włosy i niebieskie oczy tylko ich łączyły. Piotr był wychudzony, zarośnięty. Nie wyglądał jak 24 latek ale przynajmniej na 30 lat. Kości policzkowe były bardzo widoczne a podkrążone oczy sprawiały , że wyglądał naprawdę strasznie. Janek usiadł obok nich i zapytał c o z Martą. Ale właśnie doktor był u niej , dlatego wszyscy czekali z niecierpliwością . 15 minut później z Sali wyszedł lekarz. Uszkodzenie wątroby jest nieodwracalne, można jednak spowolnić lub zatrzymać postępy zwłóknienia, jeśli rozpocznie się właściwe leczenie. Piotr podziękował doktorowi za informacje i pobiegł do pokoju w którym leżała Marta. Jan zauważył , że rodzice trzymają się za ręce.
- widzę , że u Was również lepiej – powiedział Janek
- wiesz synu dzięki Piotrowi zrozumieliśmy ,że czasami dopiero gdy kogoś możemy stracić uświadamiamy sobie ile dla nas znaczy.
- to prawda synku – dokończył zdanie mamy ojciec – Piotr zrozumiał, że chcieliśmy dla niego dobrze. Sam widzi co alkohol zrobił z nimi. Stoczyli się ale nie możemy im teraz nie podać ręki. Oboje nas potrzebują i nie mają nikogo prócz nas. Wiem Janku , że może będziesz zniesmaczony , że jak gdyby nic zapominamy.. ale to nasz syn..
Gdy w głosie ojca Jana pojawiła się chrypka Jan przytulił swego tatę. Sam go uczył , że trzeba wybaczać.
- tato jestem z Was dumny i kocham Was. Piotr na mnie i Annę też może liczyć.. zawsze.
Nie wiedział , że gdy mówił te słowa Piotr stał tuż za nim.
- bracie – krzyknął Piotr i przytulił brata ze łzami w oczach. Nie mógł uwierzyć , że przez prawie 5 lat się nie odzywał a teraz wszyscy są dla niego tacy dobrzy. To cudownie gdy ma się takie osoby. Życie pisze różne scenariusze ale nie można zapominać o najwyższych wartościach. Wszystko przemija a pewnych rzeczy , takich jak miłość nie da się kupić. Ludzie chcą kochać i być kochani tak było, jest i będzie.
 

 

6.

Autobus z lekkim opóźnieniem przyjechał o 20:45. Anna wysiadła z autobusu i zobaczyła , że niedaleko przystanku czeka już na nią Janek, grzejąc się w samochodzie. Ania była szczęśliwa , że chociaż przez chwilę mogła pogadać ze swoją przyjaciółką . Zawsze po spotkaniu z Lili była naładowana pozytywną energią. Niestety , jej przypuszczenia nie sprawdziły się , że ostatnio słyszała męski głos przez telefon. Liliana twierdziła , że oglądała telewizor i z pewnością to właśnie go usłyszała. Anna pobiegła do auta. Było już bardzo zimno. Gdy już weszła do środka nie mogła się oprzeć i dała Jankowi namiętny pocałunek .Janek odwdzięczył się tym samym i po chwili gdy spojrzeli sobie w oczy, również zatracił się w jej pięknych , czerwonych ustach. Tak się złożyło , że dom Anny był dzisiaj pusty gdyż rodzice wraz z dziadkami pojechali do ciotki Matyldy – siostry jej mamy. Dla Anny i Jana oznaczało to tylko jedno. Cały dom dla nich. Gdy już byli na miejscu Anna przygotowała na szybko kolacje. Otworzyli wino i obejrzeli komedię romantyczną. Później razem wzięli długo prysznic. Gdy już oboje byli w łóżku mówili sobie jak bardzo się kochają i trzymali się za ręce. Nie zabrakło namiętnego seksu . Kochali się całą noc i nie mogli przestać. To niesamowite , że po 3 latach związku czuli do siebie jeszcze większą namiętność niż wcześniej.
- Janku jest 1: 40 idziemy spać ?- zapytała Anna a jej włosy lekko zakrywały jej piersi.
- tak bardzo Cię kocham , że nie jestem w stanie tego opisać. Dla Ciebie jestem gotów zrobić wszystko.. jesteś taka piękna – wyszeptał pociągającym głosem do jej ucha, po czym delikatnie zaczynał całować ją w szyje, jednocześnie jeździł ręką po całym jej ciele. Pół godziny później wtuleni w siebie oboje zasnęli jak dzieci.

Budzik zadzwonił o 8:50. Janek otworzył oczy i spojrzał do okna. Dzisiaj było pochmurno.
- wstawaj księżniczko – powiedział i pocałował Annę w policzek. Po tak namiętnej nocy było ciężko wstawać. Niestety Janek musiał zbierać się do pracy. Ania miała na uczelnię dopiero na 120 ale chciała pouczyć się jeszcze przed zajęciami. Była bardzo ambitna i mimo , że studia zaczynała dopiero od października uczęszczała już od września na specjalne zajęcia, połączone z kursami. 10 minut później oboje byli już w kuchni i zajadali się kanapkami. Gdy zawsze mieli okazję rano jeść wspólny posiłek, zawsze rozmawiali o najzabawniejszych rzeczach jakie im się przytrafili. Było przy tym dużo śmiechu.
- ale fatalna pogoda- stwierdziła Anna. Miała na sobie bluzkę i żakiet, oraz ciemne jeansy. Jak zawsze miała długi warkocz. Janek uwielbiał wpatrywać się w jej ogromne, szaroniebieskie oczy.
Gdy oboje byli już gotowi do wyjścia do Janka zadzwonił telefon. Ojciec Jana zadzwonił w sprawie Piotrka. Podobno jego dziewczyna trafiła do szpitala a lekarze wykryli marskość wątroby. Piotrek jest załamany. Janek obiecał , że zaraz po pracy tam przyjedzie. Na samą myśl o tym pojawiła się na jego ciele gęsia skórka. Co miał powiedzieć bratu po 5 latach ? Stary, nie martw się będzie dobrze. Czy może a nie mówiłem ? Jeszcze owe 5 lat temu Janek nazwał Martę alkoholiczką i ćpunką. O mało nie doszło do bójki pomiędzy braćmi. Najwidoczniej marnotrawny syn po tylu latach niedawania znaku życia, postanowił odnowić kontakt z rodziną. Z pewnością potrzebują pieniędzy więc zwrócił się do schorowanego ojca. Janek całą drogę bił się z myślami. Nie mógł mieć pretensji do rodziców , że do niego zadzwonili ale bał się tego spotkania. Co go czeka ? Tak już jest , że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Dzisiaj Janek wiedział jedno. Czeka go trudny dzień, pełnych niewiadomi eń. Na szczęście była przy nim Anna , która jako jedyna umiała go pocieszyć i podnieść na duchu. Nie ważne co będzie , pomyślał Janek, najważniejsze jest to , że ma Annę i nic więcej dla niego nie miało znaczenia.
 

 

5.

Anna zaraz po zajęciach pobiegła na pośpieszny autobus. Dzisiaj miała spotkać się ze swoją przyjaciółką Lilianom. Dzisiaj było chłodniej więc Anna miała na sobie obcisłe jeansy i gruby sweter. Piękny, długi, złotowłosy warkocz spadał jej na lewe ramie. Siedząc przy oknie podziwiała widoki po czym na chwilkę oparła głowę na fotelu i zapadła w krótką drzemkę. Godzinę później była już na miejscu. Na szczęście obudziła się dwa przystanki wcześniej. Wzięła w dłonie plecak, zarzuciła go na ramię i wysiadła z autobusu. Od razu poczuła chłodne, jesienne powietrze. Wzięła głęboki oddech i poszła uliczkami , które znała już dość dobrze. Była tu zaledwie parę razy ale doskonale zdążyła poznać skróty które zaprowadziły ją wprost do bloku Lili. Tak się składało , że Liliana właśnie wracała ze sklepu i spotkały się tuż pod blokiem.
- witaj kochana – krzyknęła Lili i pocałowała przyjaciółkę w policzek. Obie udały się na górę. Liliana mieszkała w nie najlepszej dzielnicy ale nie było ją na nic lepszego stać. Pracowała w sklepie, pensję miała bardzo małą. Jeden pokój , łazienka i bardzo mała kuchnia w której ledwo mieścił się regał i stolik z krzesłem . Anna była dumna z przyjaciółki,że tak doskonale sobie radzi. Liliana miała długie kasztanowe włosy i piękne duże , zielone oczy. Anna i Liliana były najładniejszymi dziewczynami w liceum. Ich uroda była niepowtarzalna. Anna żałowała , że Lili była skazana radzić sobie sama i nie mogła liczyć na nikogo z rodziny.
- tutaj masz od mamy konfitury i inne smakołyki – powiedziała Anna rozpakowując przetwory z plecaka. Rodzina Ani lubiła Lilianę . Często była mile widzianym gościem w jej rodzinnym domu. Liliana zawsze wiedziała , że może liczyć na Annę i jej rodzinę .
- Zrobię kawę -powiedziała Lili sięgając po kubki z górnej półki. Lilianie podciągnął się rękaw i Anna zauważyła siniak na ręce dziewczyny.
-Lili ale ogromny siniak ! co Ci się stało – powiedziała Anna z przerażeniem.
- nie to naprawdę nic, wypadek przy pracy. Do wesela się zagoi. No właśnie opowiadaj kochana wszystko po kolei.
Anna opowiedziała o zaręczynach oraz o planach weselnych. Niepokoił ją jednak strach Lili gdy Anna zobaczyła na jej ręce siniak. Anna znała za dobrze Lili i wiedziała , że kłamie a może nie chce jej czegoś powiedzieć bo się boi. Bała się jednak naciskać przyjaciółkę gdyż wiedziała , że Lili zawsze jej o wszystkim mówiła. Więc gdyby miała jakieś kłopoty z pewnością by jej powiedziała, bo zawsze wie , że może liczyć na nią i rodzinę . Anna zawsze była przewrażliwiona i wyobrażała sobie nie wiadomo co, gdy w gruncie rzeczy okazywało się zupełnie inaczej. To było cudowne popołudnie. Dziewczyny wygadały się po wszystkie czasy chociaż gdyby mogły to rozmawiałyby do rana. Niestety Anna miała o 19:25 autobus powrotny. Mimo krótkiej wizyty były bardzo szczęśliwe , że mogły pobyć ze sobą, porozmawiać. Anna i Liliana były, są i będą dla siebie jak siostry. Łączą ich lata wspomnień, których nikt nie zniszczy. Kiedyś obiecały sobie , że choćby niewiadomo co się stało zrobią dla siebie wszystko. Piękne jest to , że istnieje jeszcze taka przyjaźń. Przyjaźń , która jest warta więcej niż wszystkie bogactwa na tej ziemi.
  • awatar Zdemoralizowana777: *Lilianą . przepraszam..czasami szybko piszę bo z czasem bywa różnie :( dziękuję za każde komentarze .. za to , że czytacie.. i jesteście
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

4.

W tygodniu Janek rozpoczynał dzień o 6:30. Śniadanie i poranna kawa to był codzienny jego rytuał bez którego nie mógł zacząć dnia. Zaraz po śniadaniu i kawie 15 minutowy prysznic i poranna toaleta po których ostatecznie szykował się do wyjścia. Nagle usłyszał dobiegający głos telefonu. Pobiegł do przedpokoju i odebrał. To był Olaf, przyjaciel Janka. Niestety dzisiejsze spotkanie musiał odwołać. Janek chwilę pomyślał po czym zdał sobie sprawę , że może wybierze się po pracy do rodziców. Anna miała zamiar jechać do Liliany także popołudnie zapowiadało się wolne. To doskonały pomysł pomyślał, tym bardziej , że później może nie być czasu. Poprawił jeszcze sweter, obejrzał się w lustrze, wziął swoją torbę i szybko zarzucił na siebie kurtkę. W czasie jazdy do pracy myślał o swoim mieszkanku. Kuchnia, łazienka, mały pokój i przedpokój to stanowczo za małe mieszkanie dla dwóch osób. A co jeśli Anna zajdzie w ciążę ? gdzie się pomieszczą ? Wprawdzie rodzice Anny proponowali , że na początku mogą mieszkać u nich ale dom Anny nie należał do dużych. Poza tym i tak był wolny tylko pokój Ani , chociaż był naprawdę duży. Janek jednak nie chciał mieszkać w jej rodzinnym domu. Pragnął aby oboje zaczęli od początku własne życie w nowym mieszkaniu. Dzisiejszy dzień minął Jankowi szybko więc nawet nie wiedząc kiedy jechał już do rodziców. Był przejęty wizytą. Rzadko ich odwiedzał mimo , że był ich ukochanym synkiem. Może dlatego Piotrek w wieku 18 lat wyprowadził się z domu i nie utrzymywał kontaktu ani z nim ani z rodzicami. Piotrek ma 24 lata i mieszkał ze swoją dziewczyną w jakieś klitce. Żyją z dnia na dzień nie mają perspektyw. Ona z patologicznej rodziny, ciągle pije. Piotr również się stoczył. 5 lat temu Janek chciał przemówić swojemu bratu do rozsądku , próbował mu pomóc ale ten obraził się na niego i już od tego czasu nie utrzymywał z bratem i rodzicami kontaktu. Janek właśnie stał pod blokiem przy telefonie i myślami wspominał tą kłótnię z bratem. Kochał go ale wiedział ,że to Piotrek musi zrobić coś ze swoim życiem bo inaczej nikt mu nie pomoże. Wybrał numer domu i po chwili usłyszał znajomy głos w domofonie. To była mama Janka. Gdy Jan wszedł już do domu mama go uścisnęła i wycałowała. Nawet Azor stary 16 nastoletni kundel swym już zachrypniętym starczym szczekaniem przybiegł merdając ogonem i skacząc, okazywał swoją radość z wizyty Janka.
- a gdzie jest ojciec – zapytał Janek . To dziwne zawsze jak odwiedzał swoich staruszków ten siedział przed telewizorem i oglądał jakieś stare mecze.
- poszedł gdzieś. Pewnie zaraz wróci ale zadzwonię do niego. Janek usiadł przy stole i zajadał się smakołykami , które matka przynosiła. Po chwili otworzyły się drzwi i do mieszkania przyszedł tata Janka .
- synu – krzyknął rzucając się Jankowi w ramiona.
- witaj tatuśku – powiedział Janek i mocno wyściskał swego ojca. Po chwili mama Jana przyniosła wazę w której pachniała zupa pomidorowa. Oczywiście ulubiona Janka . Usiedli więc wszyscy do stołu i zaczęli po kolei nalewać na talerz zupę. Janek opowiedział po kolei co przez ostatnie miesiące wydarzyło się w jego życiu. Niepokoiło go jednak zachowanie rodziców. Byli dla siebie zimni. Jeszcze nie tak dawno zawsze jak przyjeżdżał oboje rzucali sobie słodkie spojrzenia, ojciec całował matkę w rękę a nawet dla żartów klepał ją w tyłek. Zawsze za to obrywał ale wszystko to było przepełnione miłością , która dzisiaj tutaj nie gościła. Na wieść , że Janek się żeni bardzo się ucieszyli.
- synu może przejdziemy się na spacer – zaproponował ojciec Jankowi.
- z przyjemnością. Mamusiu zupa jak zawsze najlepsza – i podarował mamie wielkiego buziaka w policzek, co było już tradycją gdy ta robiła mu jego ulubioną zupę.
Jan i Zygmunt (ojciec Janka ) udali się więc na spacer. Janek dowiedział się , że kryzys między Zygmuntem a jego mamą coraz bardziej się pogłębia. Ela (mama Janka) obwinia męża , że zawsze faworyzował Janka a nie poświęcał czasu Piotrowi przez co chłopak się stoczył. Elżbieta jednak nie dostrzegała swojej winy. Była pielęgniarką. Brała nadgodziny by móc zapewnić przyszłość synom. Wszystko zostawiała na głowie Zygmunta. A dziś obwinia tylko jego.
- cóż synu Twoja matka jest uparta i nie przemówisz jej do rozsądku . Od 5 miesięcy jest na emeryturze i nie może znieść ciągłego siedzenia w domu. Dlatego ten kryzys. Sami 24 godziny na dobę widzimy coraz więcej wad u siebie niż zalet. Kocham Twoją matkę ale już dłużej nie mogę tu wytrzymać. Codziennie się kłócimy .
- Tato wiesz , że chcę kupić nowe mieszkanie dla mnie i Anny. Jeśli chcesz mógłbyś zamieszkać w moim starym- powiedział Jane klepiąc schorowanego tatę po plecach. Tak bardzo bolało go to , że rodzice kiedyś tak kochający się , dziś oddalający od siebie. Tak sobie porozmawiali jeszcze trochę po czym udali się do mieszkania.
 

 
ciagle nie moge dodawac nowych postow tez tak amcie ?
  • awatar Jussi.: u mnie tez wszystko dziala. Czekam na dalsza czesc ;* kolejne fajne opowiadanie !
  • awatar Zdemoralizowana777: @Catherinessdiary: napisałam dc na wordzie i gdy juz daje kopiuj oraz dodaj wpis nie chce sie dodac:(
  • awatar Catherinessdiary: u mnie wszystko okej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

3.

Po oświadczynach jak z filmu, cudownej kolacji i romantycznym spacerze Anna i Janek wrócili do hotelu.
-Aniu czy coś Cię martwi – zapytał zaniepokojony Janek. Od rozmowy z Lilianą coś Annę trapiło.
- Tak Janku – zaczęła powoli Anna – coś mnie gryzie.. mianowicie chodzi o to , że gdy rozmawiałam z Lili , ktoś ją wołał. Gdy spytałam czy ma gościa Liliana zaprzeczała i mówiła , że się mi wydaje. Janku ale ja jestem na 100 % przekonana , że ktoś ją wołał.. tylko powiedz mi proszę dlaczego mnie okłamała ?
Janek chwilę pomyślał ale sam nie wiedział co jej odpowiedzieć. Przytulił swoją narzeczoną bardzo mocno a potem delikatnie musnął jej usta.
- dobrze mi z Tobą Janku wiesz – wyszeptała Anna – i zatraciła się ponownie w namiętnym pocałunku z Jankiem.
Następnego ranka po śniadaniu Janek i Anna wybrali się na spacer. Pogoda była piękna a z racji tego , że dziś wieczorem musieli już wracać, delektowali się ostatnimi chwilami w Pradze. Jak to zawsze bywa zrobili parę zdjęć na uwiecznienie ich wspólnych chwil.
- Janku jutro zajęcia mam do 15. Postanowiłam , że odwiedze Lili, tak bardzo za nią tęsknię. Nie widziałyśmy się ponad 2 tygodnie. Bardzo mi jej brakuje.
- kochanie ja pracuję jutro do 16 jeśli będziesz chciała zawiozę Cię do Lili – powiedział Janek i przyciągnął ukochaną bliżej do siebie.
- Dziękuję ale sobie poradzę. Mamy dużo do obgadania .
Tak spacerowali jeszcze z godzinę. Janek ukrywał przed Anną pewien fakt. Jutro umówił się ze swoim przyjacielem , który sprzedaje nieruchomości. Janek miał zamiar kupić większe mieszkanie by zaraz po ślubie zamieszkał tam z Anną.
- Aniu, nie wybraliśmy jeszcze daty ślubu – zaczął temat Janek.
- Wiesz Janku również nad tym wczoraj myślałam. Co powiesz na grudzień ? A dokładnie w święta. To taki piękny i radosny czas. Bajeczne święta, bajeczny ślub. Janku co o tym myślisz ? – zapytała niepewnie Anna z obawy , że to za szybko .
- Aniu to najlepsza data jaka może być. W święta chcę żebyś została moją żoną – powiedział Janek i namiętnie pocałował Annę . Czas mijał szybko i po 16 Anna i Janek wyruszyli do domu. Gdy już byli na miejscu Janek wstąpił do rodzinnego domu Anny na herbatę. Oboje powiedzieli o planowanym ślubie. Bali się troszkę reakcji rodziny Anny, gdyż był dopiero wrzesień a już za 3 miesiące miałby odbyć się ich ślub. Mało czasu ale rodzinna Anny nie miała nic przeciwko. Babcia i mama zdeklarowały się w pomocy i przygotowaniach.
- w środę córciu pojedziemy wybrać zaproszenia – powiedziała mama Anny. Była bardziej podekscytowana niż przyszła panna młoda. Ale taka już była mama Anny. Wszędzie jej było pełno. Nie dało się jej jednak nie kochać bo miała ogromne serce, pełne miłości, którą obdarowywała wszystkich z osobna.
- a jak Twoi rodzice Janku ? pewnie też się bardzo cieszą – wtrącił tata Anny.
- oj tak, bardzo – rzekł Janek. Prawda była jednak taka , że rodzice Janka od 4 miesięcy są w separacji. Janek nikomu o tym nie mówił bo ciągle miał nadzieję , że wszystko się ułoży. Postanowił , że jeszcze w tym tygodniu uda się do swojego rodzinnego miasta w celu złożenia wizyty rodzicom i oznajmienia im, że w grudniu poślubi Annę. Rodzice Janka pokochali Anie i wiedzieli , że bardzo uszczęśliwiła Janka. Był jeszcze jeden mały problem a mianowicie chodziło o jedynego brata Jana. Janek i Piotr byli skłóceni ze sobą od 5 lat. Janek zawsze chciał pogodzić się z bratem lecz temu nie śpieszyło się do pojednania. Wiedział , że musi teraz to zrobić nie tylko dla siebie ale i dla rodziców.
  • awatar PrzyszłaPaniJ: Nie mogę doczekać się całości tej historii. Czy jest szansa na całość np. na maila? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Anna w połowie drogi zorientowała się gdzie jadą. Nie umiała powstrzymać uśmiechu i radości jaka ją przepełniała. Podróż minęła im bardzo szybko. Przegadali całą drogę. Oczywiście zatrzymali się w tym samym hotelu Angelo co zawsze. Rozpakowali się i poszli na długi romantyczny spacer. Cały dzień zwiedzali i ponownie odwiedzali swoje ulubione zakamarki w tym pięknym miejscu. Obiad zjedli na szybko w mieście. Oboje byli nieco zmęczeni więc postanowili udać się do hotelu i trochę odpocząć. W między czasie jeszcze dwa razy zadzwoniła mama Anny z zapytaniem jaka pogoda itp., itd. Leżąc tak na łóżku oboje wtuleni w siebie zasnęli.
Janek otworzył oczy . Było już ciemno. Spojrzał więc na zegarek i szybko skoczył z łóżka. Została jeszcze godzina. Za godzinę zarezerwował kolację w najlepszej restauracji. Podczas niej miał się oświadczyć Annie.
- Księżniczko wstawaj, za godzinę mamy kolację. Idę pod prysznic – powiedział.
Anna przekręciła się na drugi bok i wykrztusiła : „jeszcze pięć minut”. Pół godziny później próbowała się Janka dowołać. Sama chciała się odświeżyć przed kolacją. Gdy wyszedł z łazienki nie mogła uwierzyć własnym oczą. Wyglądał bardzo seksownie. Piękny ciemno- granatowy garnitur idealnie na nim leżał. Do tego krawat w stosownym odcieniu , który podkreślał głębie i wyrazistość jego pięknego koloru oczu. Anna postanowiła również założyć swoją najlepszą sukienkę. Godzinę później oboje siedzieli przy stoliku. Atmosfera w środku była obłędna. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Obsługa elegancka, miła. Orkiestra , pięknie przystrojone stoliki. I oni.. z pośród innych ludzi siedzący w najlepszym miejscu w restauracji. Patrzyli sobie w oczy czuli się tak jakby prócz nie było nikogo. Anna wypiła dwa łyki wina i ponownie delektowała się pyszną kolacją. Nagle kelner przyniósł Jankowi kwiaty. Ten wstał i podał je Annie. Po chwili obok podeszła orkiestra a on uklęknął i wyciągnął pierścionek.
-Tak, tak , tak ! – krzyknęła Anna i rzuciła mu się w ramiona. Łza pociekła jej po policzku, ale na szczęście nikt tego nie zauważył bo była już wtulona w swego ukochanego. Oczywiście zaczęli im bić brawa ale oni tego nie słyszeli. Byli tak zajęci ściskaniem a potem namiętnym pocałunkiem.
Ta chwila była jedną z najpiękniejszych dla Anny. Tak bardzo tego pragnęła ale nie sądziła , że stanie się to właśnie dziś - i to w jej urodziny. Gdy już emocje opadły, ponownie usiedli do stolika by móc dokończyć kolację . Przed nimi był jeszcze deser . W tej chwili Anna pomyślała o swojej przyjaciółce Lilianie. To była jej najlepsza przyjaciółka od podstawówki. Razem zawsze i wszędzie. Wszystko o sobie wiedziały i jedna za druga wskoczyła w ogień. Niestety Liliana mieszkała tylko z ojcem , który zaraz gdy skończyły 18 lat wyjechał do Niemiec za pracą. Lili została sama skazana na siebie . Wprawdzie jej ojciec przysyłał parę groszy ale ledwo co starczało na czynsz. Po ukończeniu liceum postanowiła wyjechać do sąsiedniego miasteczka za pracą. Teraz rzadziej się widywały a emaile, czy telefony nie mogły im zastąpić tych wspólnych rozmów.
- no idź do toalety i zadzwoń do Lili – powiedział Janek. Tak, znał na wylot Annę i wiedział ,że właśnie teraz marzy zadzwonić do Liliany i pochwalić się swoim szczęściem. Anna wstała, dała buziaka w policzek Jankowi i udała się do damskiej toalety by zadzwonić do swojej przyjaciółki.
- Lili.. to ja Anna. Janek mi się oświadczył ..- krzyknęła do słuchawki. Chwilę porozmawiały. Gdy jednak rozmowa dobiegła końca Annę zaniepokoił męski głos. Tak doskonale słyszała te słowa : - „ chodź już” . Nie było w tym nic dziwnego ale zawsze sobie wszystko mówiły. Dlaczego więc powiedziała , że nikt jej nie wołał. Anna dałaby sobie rękę uciąć , że to głos mężczyzny ale dlaczego Lili ukrywa przed nią ten fakt ?A może przez te kilka miesięcy Liliana oddaliła się od Anny i nie mówi już jej wszystkiego ? Lili jest dla Anny jak sistra , której nigdy nie miała więc może dlatego tak bardzo bolało ją to. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze , poprawiła włosy i udała się do swojego narzeczonego .
 

 
Janek sączył kawę i ciągle zerkał na piękny pierścionek z niebieskim oczkiem. Tak, to był pierścionek zaręczynowy. Tego dnia miał plan zabrać Annę do Pragi. To było ich ulubione miejsce na ziemi. Niesamowity klimat i oni oboje w swojej ukochanej Pradze. Byli tam z 7 a może nawet 8 razy, lecz obiecali sobie , że będą tu często wracać. Janek wiedział , że gdy się właśnie tam oświadczy to miejsce będzie jeszcze bardziej ich. Nie mógł ciągle uwierzyć w swoje szczęście. Anna była najpiękniejszą kobietą jaką spotkał w swoim życiu. Zanim jednak ją poznał był w długim związku z niejaką Iwoną. Ta jednak postanowiła porzucić go dla innego. Iwona jednak długo nie zaznała namiętności u nowego kochanka i postanowiła wrócić do Janka. Ten jednak nie dał jej kolejnej szansy. Bał się , że już nie będzie mógł kogoś pokochać. Iwona była jego całym życiem ale wiedział , że ona się nigdy nie zmieni i prędzej czy później znowu go zostawi. Nie chcąc ponownie być zraniony postanowił zacząć nowe życie w nowym miejscu. 5 miesięcy później poznał Annę i już pierwszego dnia zakochał się w niej po uszy.
Janek wziął telefon do ręki i napisał wiadomość do swej ukochanej :
- Aniu spakuj się , jestem u Ciebie za dwie godziny. Porywam Cię ;-)
Jeszcze raz spojrzał na pierścionek i zamknął go w małym czerwonym pudełeczku. Wypił dwa łyki porannej kawy po czym sam poszedł się spakować. 10 września był niesamowicie piękny. Drzewa mieniły się złocisto-pomarańczowymi liśćmi . Słońce również świeciło mocno, jednak w powietrzu czuć było już to chłodniejsze powietrze. Janek spakował swoje bagaże i pojechał do domku swojej ukochanej. Anna czekała już na niego przed domem. Nie była sama byli również rodzice i dziadkowie. Anna nie zdawała sobie sprawy co ją dzisiaj czeka, natomiast reszta rodziny została już wcześniej poinformowana. Co najważniejsze Janek dostał błogosławieństwo od rodziny. Ojciec Anny uścisnął go mocno mówiąc „synu” a babcia z mamą ulały parę łez. To była znakomita wiadomość , że Janek oświadczy się Annie. Idealny narzeczony , idealny zięć. Janek wysiadł ze swojego auta i dał różę swojej ukochanej. Ta rzuciła mu się w ramiona. Przywitał się z dziadkami i rodzicami.
- Janek powiedz mi proszę dokąd jedziemy – powiedziała Anna z ekscytacją w głosie
- zobaczysz skarbie a teraz siadaj do auta a ja wezmę Twoje bagaże.
- szczęśliwej drogi kochani i koniecznie dajcie znać jak będziecie na miejscu – powiedziała Pani Katarzyna. -Cała ona - pomyślał Janek – kochająca nad życie swoją jedyną córkę.
-proszę się nie martwić, jak tylko dojedziemy zadzwonię – uśmiechnął się i uściskał jeszcze raz wszystkich na pożegnanie. Dał jeszcze torbę Anny do bagażnika i oboje siedząc już na swoich miejscach pomachali wszystkim na pożegnanie.
- kocham Cię Janku – wyszeptała Anna. Dziś wyglądała przepięknie . Miała na sobie kwiecistą sukienkę oraz kurtkę jeansową na którą spadały piękne, długie , blond włosy. Janek wziął Anny dłoń i przyciągnął do swoich ust, muskając ją parę razy.
- jesteś moim życiem księżniczko, wyszeptał patrząc w jej piękne szaro-niebieskie oczy.
I jeszcze jedno – dodał – wyglądasz pięknie.
Anna posłała mu swój uroczy uśmiech a jej policzki lekko się zarumieniły.
I tak oto wyruszyli w drogę.
 

 
To niesamowite jakie życie pisze scenariusze. Niewytłumaczalne jest również to gdy dwoje, zupełnie sobie obcych ludzi poznaje się przypadkiem a potem już pragną zostać ze sobą przez całe życie. Przenieśmy się zatem do 20 kwietnia 2011 roku. Anna jak zwykle zamyślona , szła przez rynek. Zastanawiała się co kupić swoim rodzicom na rocznice ślubu. To już 20 lat odkąd powiedzieli sobie sakramentalne TAK. Anna miała niesamowite szczęście. Wychowało ją dwoje kochających się ludzi. Mieszkała również z dziadkami , którzy rozpieszczali ją praktycznie każdego dnia. Dziś Anna ma 19 lat, kończy liceum i wybiera się na studia. Kierunek fotografia. Jej pasją od dziecka było uwiecznianie chwil. W całym domu wisiały jej zdjęcia w ramkach. Rodzina była z niej bardzo dumna. Jednak nie mogła dać rodzicom na rocznicę ich zdjęcia z ramką. Mieli ich już stanowczo za dużo. To musi być coś wyjątkowego, coś co będzie pamiątką do końca życia. Po chwili zauważyła ogromny plakat z napisem
„Wycieczka marzeń za niewiele”. Zapatrzona Anna już miała skręcić w lewo w stronę plakatu gdy nagle uderzyła w kogoś.
- najmocniej pana przepraszam, zagapiłam się – powiedziała poprawiając swoje długie, złociste blond włosy.
- nic nie szkodzi – odpowiedział niebieskooki mężczyzna. Był naprawdę przystojny. Ciemne blond włosy, około 177 wzrostu, szczupły.
Anna posłała mu swój piękny uśmiech i zamierzała iść dalej, gdy nagle ponownie usłyszała głos owego mężczyzny.
- masz ochotę na kawę i ciastko ?
- pewnie – odpowiedziała Anna.
Była godzina 8: 30. Anna spojrzała przez okno. - Piękna złota jesień – pomyślała i poszła jeszcze do łóżka. W końcu dzisiaj sobota pomyślała. Nie musiała iść na uczelnię, czyste lenistwo. Poza tym dziś są jej urodziny. Zastanawiała się co Janek wymyśli. Uwielbiał ją zaskakiwać. Był czuły, kochający. Ideał w każdym calu. Rodzice pokochali go od pierwszego spotkania. Tak samo Anna. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Dzień w którym wpadli na siebie był najpiękniejszym dniem w jej życiu. Zawsze miała pecha do chłopaków. Może powodem było to , że gdy poznała Janka miała 19 lat. A prawda jest taka , że chłopaki w tym wieku nie myślą poważnie o życiu. Studia, imprezy, dobra zabawa. Janek był inny. Starszy o 8 lat, szanowany i uwielbiany przez dzieci nauczyciel matematyki w szkole podstawowej. Mimo tych 19tu lat Anna była na swój wiek bardzo dojrzała i rozsądna. Z Jankiem od razu złapała wspólny język. Mogła z nim rozmawiać o wszystkim i przez cały czas. Mieli nie tylko mnóstwo wspólnych tematów ale łączyło ich zamiłowanie do fotografii. Uwielbiali zwiedzać piękne miejsca i wspólnie uwieczniać te piękne chwile na zdjęciach. Ich miłość rosła z dnia na dzień. Uwielbiali codziennie spędzać ze sobą czas, jeździć na rowerze i robić wiele, wiele innych rzeczy.
Anna spojrzała jeszcze raz w stronę okna a potem wtuliła się w pościel i pomyślała ,że nie potrzebuje już nic więcej. Janek był jej największym prezentem. Trzy cudowne lata z niesamowitym mężczyzną sprawiły , że była najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Jeszcze raz w jej głowie pojawiły się piękne chwile spędzone z Jankiem po czym ponownie odpłynęła w błogi sen.
  • awatar Jussi.: znowu nauczyciel i starszy?ojj, W poprzednim wpisie krzysiek tez taki byl ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
kochani...
tak bardzo Was przepraszam.. praca i obowiązki sprawiły , że musiałam zawiesić działalność bloga.. ale za to wymyśliłam piękną historię, którą pragne Wam opowiedzieć.

Anna piękna, dwudziestodwuletnia dziewczyna zakochana po uszy w swoim starszym o 8 lat narzeczonym. Każdy zazdrości im tej pięknej czystej miłości. Janek po uszy zakochany w Annie po dwóch latach postanowił się oświadczyć. Przygotowania do ślubu..zamieszanie..
I niespodziewane zaginięcie Anny. Czy Janek odnajdzie swoją ukochaną?

to co kochani gotowi na nową powieść o wielkiej miłości, ??;-)
  • awatar Franny: będę częściej tu zaglądać
  • awatar Jussi.: no nareszcie ;D tamta historia byla nieciekawa ale jakbys taka przerwee zrobila piszac o Maro to bym Cie zasypala tuzinem wiadomosci ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kamil czuł się tak jakby z jego piersi miało wyskoczyć mu serce. Owszem zgodził się po lekcjach zostawać i pomagać innym uczniom w nauce ale nie spodziewał się , że spotka tam Basie. Wyglądała tak uroczo gryząc ołówek i marszcząc czoło. Najwidoczniej tropiła się nad pewnym zadaniem , którego w ogóle nie umiała rozgryźć . Chwilę później nauczycielka przedstawiła uczniom Kamila , który miał im pomagać w nauce. Było tylko pięć osób. Basia i dwie jej koleżanki z klasy oraz dwie inne dziewczyny z drugiej klasy. Kamil wziął głęboki oddech i zapytał z czym dziewczyny mają największy problem. Odpowiedź była jednoznaczna „matematyka” . Kamil postanowił poświęcać swój czas dwa razy w tygodniu. W poniedziałki godzinę po lekcjach dziewczyną z drugiej klasy a we wtorki z pierwszej. Takie rozwiązanie było najsłuszniejsze. Dziś jednak poświecił każdej nowo poznanej koleżance tyle czasu ile mógł. Dziewczyny były zachwycone Kamilem , który doskonale tłumaczył. Najbardziej cieszyło go to , że Basia była obok. Mógł na nią spoglądać i w końcu tak naprawdę poznać. Kamil z dumą wyszedł ze szkoły bo ten dzień był naprawdę dobry. Na przerwie nie siedział samotnie ale z kolegami z klasy , którzy początkowo przyglądali się Kamilowi. Ten jednak próbował nawiązać z nimi konwersacje a przed lekcjami pozwalał spisywać swoje prace domowe.
- dzięki Kamil jesteś spoko – usłyszał od kolegów z klasy. Dla niego te słowa znaczyły bardzo dużo.
Aby ten dzień był jeszcze lepszy Kamil postanowił pójść do Jagody i wybrać się z nią i Leopoldem na spacer. Jagoda była dumna z Kamila , który odważył się przełamać swoją nieśmiałość do kolegi z klasy. Kamil opowiedział również o Basi , którą był zafascynowany. Idąc tak przez park Kamil spostrzegł , że na ławce niedaleko jabłoni siedzi Basia.
- oj Kamilu musisz być naprawdę zakochany skoro wszędzie widzisz Barbarę – zaśmiała się Jagoda.
- ależ Jagoda mówię prawdę. Na dodatek nas zobaczyła.. idzie tutaj… pewnie się przywitać i podziękować za dzisiejsze lekcje.
Kamila poczuła jak Kamil mocno zaciska jej dłoń. Po chwili usłyszała miły ciepły głos
- witaj Jagoda.. o Kamil.. nie wiedziałam , że się znacie.
Co za zbieg okoliczności. Jagoda poznała ten głos. To jej sąsiadka , która często zamienia z nią parę zdań gdy spotkają się przed blokiem. Jagoda często spaceruje z Leopoldem, Basia natomiast włóczy się po osiedlu i gdy tylko Basia wpada na Jagodę zawsze pogłaszcze psa, opowiada jaka dziś jest pogoda, co się dzieje na świece.
[…]
 

 
Jagoda po tym co usłyszała od swojej ciotki na chwilę zamarła w bezruchu. Jak mogła powiedzieć , że jest egoistyczna i pragnie sławy bo jest niewidoma. Przecież to absurd. Wywiad z Kamilem miał dodać motywacje ludziom , że cokolwiek się dzieje warto znaleźć sobie siłę i walczyć z przeciwnościami. Ciotka Alicja przesadziła i to bardzo zarzucając również brak lojalności i szacunku do jej osoby ze strony Jagody. Wyszła trzaskając drzwiami i mówiąc – dowidzenia gwiazdeczko. Jak może w ludziach być taka podłość. Przecież Alicja jest jedyną bliską osobą Jagody także powinna ją wspierać i kibicować w działaniu. Wbrew woli cioci Alicji Jagoda postanowiła udzielić się wywiadu Kamilowi. I wbrew pozorom nie chodziło o to by zrobić ciotce na przekór . Jagoda pragnęła aby w wywiadzie Kamil zamieścił również podziękowania dla cioci , która opiekuje się nią prawie 4 lata. Miała nadzieję , że dzięki temu ciocia Alicja zobaczy coś więcej niż czubek własnego nosa. Chwilę później zadzwonił domofon. Tak to był Kamil. Leopold skakał po nim, merdając ogonem. Najwyraźniej go polubił. Jagoda zaprosiła Kamila do salonu i zaproponowała mu coś do picia.
- wodę poroszę – powiedział zdyszany– muszę poćwiczyć nad swoją kondycją bo znajomy uświadomił mi , że powinienem coś z sobą zrobić – zaczął powoli temat Kamil.
Jagoda powoli przyniosła wodę i usiadła naprzeciw Kamila.
- ale dlaczego powinieneś coś ze sobą zrobić ? – zapytała zaskoczona Jagoda.
- jak widzisz pulchniś ze mnie – zażartował Kamil jednak sekundę później zorientował się , że to żart nie na miejscu i z zażenowania zaczął ściskać dłonie w pięść.
- Nic nie szkodzi, naprawdę. Fakt nie mogę cię zobaczyć ale wydajesz się bardzo fajnym chłopakiem.
- dziękuję Jagoda.. powiem Ci , że bardzo się stresuję bo nie chcę Cię urazić
- nie martw się . Cieszy mnie to , że traktujesz mnie normalnie a nie jak kalekę a tego nie znoszę. Pewnie zastanawiasz się dlaczego mnie to spotkało ? Może opowiem Ci co nieco jaka byłam przed wypadkiem. Ogólnie nie należałam do grzecznych dziewczynek. Zawsze sprawiałam kłopot rodzicom. W liceum byłam popularna. Chodziłam z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Po lekcjach chodziliśmy na piwko i papierosy do parku.O dziwo całkiem dobrze radziłam sobie w szkole także całe to wagarowanie nie odbiło się na moich ocenach. Dzień przed wypadkiem spędziłam cudowną noc z moim chłopakiem w jego domu a na drugi dzień mieliśmy iść do klubu potańczyć. Gdy jednak przyszłam do domu okazało się , że kuzynka mojej mamy ma urodziny..a może imieniny ? mniejsza z tym. Zrobiłam rodzicom awanturę. Ale wiesz czego najbardziej żałuję ? Tego , że powiedziałam im , że są najgorszymi rodzicami na świecie. Tak bardzo tego żałuję , tak bardzo za nimi tęsknie.
- Jagoda zaczęła płakać. Początkowo Kamil nie wiedział jak się zachować. Postanowił wyciągnąć chusteczki z plecaka, podać dziewczynie i ją przytulić.
- nie płacz proszę. Nic już nie zmienisz a jestem pewien , że rodzice dobrze wiedzieli , że tak nie uważasz – pocieszył ją Kamil. Dziewczyna chwilę poszlochała po czym zaczęła dalej.
- wiesz Kamil , że wypadek spowodował pijany kierowca. Miał ponad 2 promile we krwi ale jemu nic się nie stało ! Lekkie zadrapania i to wszystko. Ja przez silne uderzenie straciłam wzrok ale co najgorsze moich rodziców .
Następnie opowiedziała o tym jak ciotka się nią zajęła. Ciotka Alicja pokłóciła się z ojcem Jagody o majątek ich zmarłych rodziców. Obraziła się tak bardzo , że zerwała kontakt ze swoim bratem, bratową i ich córką . Całe dwa lata nie dawała znaku życia. Wujek Stefan jedynie w święta napisał życzenia rodzinie za co Alicja miała do niego pretensje. Kamil nie mógł uwierzyć , że pazerność ludzka może tak niszczyć. Chcielibyśmy znacznie więcej niżeli możemy udźwignąć. Było mu szkoda Jagody, tym bardziej , że pokłóciła się z ciocią o ten wywiad. Jednak nie ukrywał zadowolenia z podjętej decyzji przez dziewczynę. Bardzo dobrze się im rozmawiało i Kamil postanowił , że jutro się także spotkają. To niesamowite ale Kamil po raz pierwszy w swoim życiu dogadywał się tak dobrze z dziewczyną. Wiedział , że na jego drodze pojawiła się niesamowita osoba , która powinna być autorytetem dla innych. Kamil postanowił wszystko zrobić by to on zajął pierwsze miejsce w konkursie i by to jego artykuł pojawił się w gazecie a tym samym żeby wszyscy mieszkańcy miasteczka poznali Jagodę.
  • awatar i'mnothing: zapraszam na mojego bloga, po długiej przerwie wróciłam na pinga :) gorąco zachęcam wszystkich do odwiedzin :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Podczas przerwy Kamil zajadał pyszną kanapkę z serem i szynką , przyglądając się Basi. Stała parę metrów od niego opierając się o parapet i rozmawiała z koleżankami z klasy. Według Kamila wyglądała dzisiaj zjawiskowo. Dwa warkocze, okularki, obcisła bluzka i spódniczka sprawiały , że za każdym razem jak na nią spoglądał robiło mu się gorąco. Bardzo chciał do niej podejść i powiedzieć , że bardzo mu się podoba ale zupełnie nie miał odwagi. Zresztą kręciła z Arkiem z 2a a Kamil był przekonany , że nie ma z nim żadnych szans. Spojrzał jeszcze parę razy na Basię i poszedł do toalety. Gdy przechodził korytarzem natknął się na swoją nauczycielkę , która poprosiła go by w czwartki po lekcjach zostawał o dwie godziny dłużej i pomógł słabszym uczniom z fizyki i matematyki . Dla Kamila to żaden problem. Lubił pomagać innym w nauce. Satysfakcje miał wtedy gdy dzięki jego pomocy Karol z jego klasy poprawił jedynkę , którą otrzymał na semestr. Przykro mu jednak było ponieważ za swój wkład i trud jaki włożył w to żeby Kamil – najgorszy uczeń w klasie poprawił ocenę – usłyszał od niego zwykłe „ dzięki”. Myślami powracał do Jagody. Zastanawiał się czy ciotka zgodzi się na ten wywiad. Swoją drogą dziewczyna jest dorosła i nie musi pytać co może a czego nie. No cóż widocznie taką opcję uważa za słuszną. Dzwonek na lekcje zahuczał w całej szkole. Na szczęście to była ostatnia lekcja Kamila. Na samym początku lekcji Pani poprosiła jedną osobę do odpowiedzi. Padło na Kamila. Kolejna piątka i kolejny wzrok uczniów , którzy siłą perswazji przekazywali mu jakim jest kujonem. Było mu bardzo przykro. Lubił..no dobrze kochał się uczyć ale w przeciwieństwie do tego co myślą inni uczniowie z jego klasy , nie siedzi godzinami nad książkami. Po prostu tak się dzieje gdy coś przeczyta zostaje mu w głowie i już. Ale oni tego nie rozumieli. Z pogarda patrzyli jak siada do stolika. Brakowało mu Wojtka , który przez całą szkołę podstawową i gimnazjalną go wspierał . Miał paru kumpli.. a może lubili go tylko dlatego , że Wojtek był autorytetem w szkole ? Gdy zadzwonił dzwonek świadczący o tym , że lekcja nareszcie się skończyła cała klasa w mgnieniu oka się spakowała i wyszła z klasy. Tylko Kamil jak zwykle coś jeszcze kreślił w zeszycie.
- Kamilu wszystko porządku ? – zapytała nauczycielka – byłeś jakiś nieobecny na lekcji
- wiem Pani profesor. Czemu inni traktują mnie jakbym był kosmitą . To , że ktoś kocha się uczyć i sprawia mu to przyjemność czy to coś złego ? Nikt mnie nie lubi
- a mnie się wydaje Kamilu , że nie dałeś się im poznać. Na początku pierwszej klasy wszyscy się poznawali, rozmawiali ze sobą. Widziałam jak siedzisz z boku i tylko się im przyglądasz. Po paru pierwszych lekcjach gdy stanowczo pokazałeś , że jesteś znakomitym uczniem większość pomyślała o Tobie to kim tak naprawdę nie jesteś. Porozmawiaj z kolegami .. zobaczysz będzie dobrze. Tylko nie możesz ciągle wszystkich unikać. A teraz zmykaj bo za chwilkę mam następną lekcję.
Tak, Pani profesor miała rację. Problem leżał w Kamilu. Zamiast porozmawiać ze znajomymi siedział na ławce i się im przyglądał. Ale większość nawyków można zmienić i to samo pragnął zrobić Kamil.
Poszedł do szatni , ubrał się ciepło i poszedł spacerkiem w stronę domu Jagody. Idąc podbiegł do niego Wojtek.
- stary krzyczę i krzyczę a Ty zero reakcji. O czym tak myślisz ? – zapytał zdyszany Wojtek
- wybieram się właśnie do Jagody..dziś ma mi dać odpowiedź co do wywiadu.
- o to super. Pójdę z Tobą bo wybieram się do babci. Ostatnio coś gorzej się czuje.
Idąc spacerkiem Kamil wyżalił się przyjacielowi . Opowiedział o tym jak się czuje w szkole.
Po tej rozmowie było mu znacznie lżej a Wojtek zaproponował mu pomoc w wyborze lepszych ubrań.
Obiecał mu również , że nauczy Kamila śmiałości do dziewczyn. Na samą myśl Kamila oblały poty ale zdał sobie sprawę , że to czas zmian. Czas żeby pokazać , że osoba pochłaniająca naukę a kujon to dwie różne osoby.
 

 
Jagoda siedziała w swoim maleńkim mieszkaniu i wyczekiwała swoją cotkę Alicję. Była to siostra jej zmarłego ojca. Po wypadku w którym zginęli rodzice Jagody a ona straciła wzrok ciocia Alicja niechętnie zgodziła się pomagać Jagodzie. Alicja Młynarczyk - uważała się za nieskazitelnie dobrą osobę o wielkim sercu. Całe życie siedziała w domu i wychowywała swoje dzieci – Matyldę 16 lat i Ryszarda 25 lat. Miała męża Stefana , który większość swojego życia spędzał w biurze by jego żonie i dzieciom nic nie brakowało. Ryszard wyjechał do Londynu w wieku 22 lat i od tego czasu tam mieszka, uczy się i pracuje. Alicja Została ze swoją córką i mężem. Gdy zginął jej brat była skazana zaopiekować się Jagodą. Prawda była taka , że 2 lata temu Alicja pokłóciła się z bratem i od tego czasu nie utrzymywała z nimi kontaktu. Początkowo chciała oddać Jagodę do ośrodka w którym będzie miała profesjonalną opiekę ale po przekalkulowaniu wydatków, które by musiała włożyć w owy ośrodek zrezygnowała. Alicja była zawsze sknerą i tak jej zostało. Sprzedała dom gdzie niegdyś mieszkała Jagoda z rodzicami i kupiła jej małe mieszkanko. Resztę pieniędzy zainwestowała w wytresowanego psa dla osób niewidomych , który ułatwi jej poruszanie się na mieście. Połowę pieniędzy w spadku odłożyła Jagodzie na konto w razie potrzeby a resztę sobie przywłaszczyła bo jak sama stwierdziła jej tez się coś należy za opiekę. Tak, wprawdzie odwiedza ją codziennie , robi zakupy, sprząta ale w głębi serca Jagoda nie może wybaczyć ciotce tego , że nie wzięła jej do siebie do domu. Został przecież pusty pokój po Ryszardzie ale Alicja uznała , że w każdej chwili może przyjechać. Taki żywot Jagody. Całe dnie spędza sama z Leopoldem a późnym popołudniem czekają na ciotkę. Z jednej strony dzięki Alicji Jagoda nauczyła się wielkiej samodzielności ale z drugiej przytłacza ją świadomość , że nie ma z kim porozmawiać. Alicja ciągle opowiada o Matyldzie , która jest bardzo zdolna i wiele osiągnie . Matylda to , Matylda tamto.. codziennie ta sama gadka. Nie mogła z nią poważnie porozmawiać, zwierzyć się . Przypominała sobie często jak było przed wypadkiem. Tak bardzo pragnęła znowu widzieć. Ludzie nie doceniają takich błahych rzeczy jak to , że widzą, słyszą , mają dwie ręce czy nogi. A właśnie czasami warto podziękować Bogu , że mamy wszystko na swoim miejscu , że nic nam nie brakuje. Mimo tragedii jaka spotkała Jagodę ona nadal miała w sobie niesamowitą wiarę. Często wychodziła z Leopoldem do pobliskiego kościoła. Ksiądz Jerzy zaprzyjaźnił się z Jagodą i był z niej bardzo dumny , że daje sobie radę . To on, ksiądz Jerzy zawsze jej powtarzał , że ludzie często zapominają o Bogu. Każdej nocy gdy Jagoda kładła się do łóżka modliła się o to by była zdrowa i jakoś wszystko się układało. Czasami odwiedzał ją wuj Stefan. To taki dobry człowiek. Kochał Alicje, brał nadgodziny po to by mógł spełniać jej zachcianki. Jagoda wiedziała dobrze , że ciotka Alicja nie docenia tego jakiego ma wspaniałego męża. Nie okazuje mu miłości tylko każdego dnia ma jakieś pretensje do niego. Nie zastanawia się nad tym co będzie jeśli pewnego dnia wuja zabraknie. Co zrobi ? Będzie żałować tego , że przez poświęcenie dla niej i córki straciła najważniejszą osobę w jej życiu ? Jagoda żałowała , że nie powiedziała rodzicom jak bardzo ich kocha. W dzień przed wypadkiem zrobiła awanturę rodzicom , że nie może iść na dyskotekę tylko z nimi musi jechać do kuzynki mamy. Może gdyby poszła na dyskotekę dzisiaj by widziała. Ale zdawała sobie sprawę z tego , że przed wypadkiem nie doceniała życia .Liczyli się tylko znajomi imprezy i Marek. Była zakochana w nim po uszy. Po wypadku nawet ją nie odwiedził. Do dziś się nie odezwał. I właśnie w takich momentach w życiu uświadamiamy sobie kto był/ jest prawdziwym przyjacielem. Jagoda została sama. Całkiem sama. Może mieszka teraz 15 km od rodzinnego miasta ale jeżeli komuś by zależało to by ją odwiedził. Zawiodła się i to bardzo a w szczególności na Marku , który złamał jej serce. Alicja szybko nauczyła się czytać Braunem i skończyła liceum z wyróżnieniem. Sama zastanawiała się skąd w niej tyle siły. Wierzyła , że tata z mamą nad nią czuwają przez cały ten czas. Nagle z zamyślenia oderwał ją dźwięk otwierających się drzwi. To była ciocia Alicja. Leopold pobiegł ją przywitać a Jagoda zastanawiała się jak zareaguje ciocia na wiadomość o tym , że chcą zrobić z nią wywiad.
  • awatar Zdemoralizowana777: hihi dzięki :) musiałam nie dokładnie przeczytać jak na Wordzie mi zmieniło :) Dzięki Wam wszystkim za wszystkie uwagi !!! :* buziaki
  • awatar Gość: Nie braunem tylko Brail'em :D taka mała podpowiedx :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zaraz po zajęciach Kamil udał się na wskazany adres przez Wojtka , gdzie mieszkała dziewczyna z którą chciał zrobić wywiad. Owe osiedle było około 20 minut drogi od szkoły także postanowił pójść pieszo. W głowie układał zdania , które chciałby powiedzieć dziewczynie. Bał się bo nie wiedział jak się zachować . Znowu poczuł jak się poci. Rozpiął delikatnie zamek od kurtki, nabrał powietrza i poszedł nadlej. 10 minut później był dotarł na miejsce. Spojrzał na kartkę by upewnić się czy na pewno poszedł pod wskazany adres i zadzwonił na domofon. Chwilę później usłyszał ciepły, miły głos pytający : „- kto tam?”. Kamil przedstawił się i wytłumaczył w jakiej sprawie nachodzi dziewczynę. Domyślił się , że przez pewien czas nachodziły ją wątpliwości ale jednak zdecydowała się wpuścić Kamila do środka. Mieszkała na parterze . Ledwo otworzyła drzwi a z mieszkania wyleciał czworonożny labrador. Jego sierść przypominała kolor biszkoptowy. Najpierw obwąchał Kamila a potem rzucił się na niego merdając ogonem i liżąc po rękach.
- przepraszam ale Leopold zawsze tak wita gości – zaśmiała się i dodała – mam na imię Jagoda.
Dziewczyna była prześliczna. Miała ciemne , kręcone włosy i ciemne oczka które patrzyły ciągle do przodu w nadziei , że dotrze do niech jakiś promień słońca. Zaprosiła Kamila do środka. Chłopak niepewnie wszedł do środka. Zauważył , że w całym mieszkaniu na podłodze są dywany. Zastanawiał się czy Jagoda potrafi czytać w myślach bo po chwili powiedziała :
- pewnie zastanawiasz się dlaczego tu same dywany na podłodze.. każdy zadaje mi to pytanie. Moja ciotka jest za nadto opiekuńcza. Stwierdziła , że gdy będą tu dywany zmniejszy w ten sposób ryzyko poślizgnięcia się przeze mnie. Kamil usiadł W małym saloniku gdzie był stolik, kanapa i dwie pufy. Ściany miały kolor pudrowego różu. Firanki z koronki zakrywały dwa okna a na parapecie był kaktus. W pokoju znajdowała się mała komoda i szafka .
- napijesz się czegoś – zaproponowała Jagoda.
- może być woda. Może ci pomóc ? – zapytał niepewnie ale dziewczyna pokiwała głową i udała się do kuchni. Uwagę Kamila przykul piękny , duży obraz na ścianie przedstawiający ogromne skały , drzewa i przepaść. Do pokoju weszła Jagoda. Pomału trzymała w ręce szklanki z wodą. Usiadła na kanapie i podała wodę Kamilowi.
- dziękuję – odparł. Nagle do pokoju przyszedł Leopold trzymający w pyszczku paczkę z ciastkami.
- co ja bym Leopold bez Ciebie zrobiła ? Kamil otworzysz? – zapytała .
- jasne nie ma problemu. Leopold to wspaniały pies , nie mogę się na niego napatrzeć.
- tak to prawda. Gdyby nie on byłoby mi znacznie trudniej. To mądry pies, mój najlepszy przyjaciel – powiedziała z uśmiechem i pogłaskała Leopolda. Ten położył się obok niej na kanapie a pyszczek położył na jej udach. Kamil niepewnie zaczął opowiadać o sobie, swojej rodzinie i ambicjach. Wspomniał o konkursie , który jest dla niego ogromną szansą i poprosił Jagodę czy zgodzi się opowiedzieć mu swoją historię.
- Kamil… jesteś bardzo miłym chłopcem ale nie mogę się zgodzić. Nie oczekuję współczucia innych ludzi
- ale tu nie chodzi o współczucie.. chodzi o to żeby pokazać innym , że ich problemy są błahe. Pragnę opowiedzieć o tym jaka jesteś silna i jak sobie cudownie radzisz. Proszę zrób to dla mnie. Jestem gotów paść przed Tobą na kolana albo zrobić cokolwiek bylebyś się zgodziła.
Na buzi Jagody pojawił się uśmiech.
- Dobrze Kamilu… przedyskutuję tą kwestię z ciotką a Ty proszę wpadnij do mnie jutro abym mogła powiedzieć Ci o mojej decyzji. Kamil dopił wodę i zaniósł swoją szklankę do kuchni. Przystanął jeszcze przy drzwiach wejściowych by móc podziękować za gościnę i rozmowie Jagodzie. Ta po chwili wyciągnęła swe delikatne rączki do przodu i zaczęła dotykać jego twarzy.
- opisz mi proszę swój wygląd.. chcę Cię zobaczyć oczyma mojej duszy.
Kamil niepewnie zaczął opowiadać ze szczegółami swój wygląd.
- przystojniak z Ciebie – powiedziała Jagoda .
- piękna i z poczuciem humoru – zażartował Kamil. Zawołał Leopolda, pogłaskał go na pożegnanie.
- Jutro będę koło 16 po lekcjach. Dziękuję Ci za spotkanie . Do jutra – powiedział i udał się w stronę wyjścia.
 

 
Akademia szkolna zaczęła się o 10. Inni uczniowie skakali z radości , że odpadną im lekcje. Jedyny Kamil z 3 c nie mógł przeżyć , że odpadnie mu fizyka. Przygotował wspaniały referat do którego dość długo się przygotowywał. Nie lubił tego gdy coś nie szło po jego myśli. Udał więc się ze swoją klasą na salę gimnastyczną . Szedł jak zawsze na końcu. Zdał sobie sprawę z tego , że nie miał przyjaciół w szkole a tym bardziej w klasie. Nikt za nim nie przepadał. Uczniowie uważali , że poza nauką i jedzeniem nic go nie interesuje. Mylili się. W głębi duszy był wrażliwym chłopakiem. Ale miał jedną wadę – mimo , że był bardzo inteligentny to i nieśmiały. Nie próbował zbytnio nawiązywać kontaktów z innymi bo natychmiast się bardzo pocił. Usiadł więc z boku na ławce obok jednej z najładniejszej dziewczyny z jego klasy. Już zbierał się na odwagę by powiedzieć jej coś gdy nagle jej chłopak wepchał się miedzy nich i powiedział „ spadaj grubasie”. Kamil się posunął i spuścił lekko wzrok . Rozglądał się po Sali. Wiele klas dopiero wchodziło. Było bardzo głośno a nauczyciele starali się przekrzyczeć uczniów. Oczywiście niektóre koleżanki z jego klasy nie mogły się powstrzymać od komentowania ubrań koleżanek z innych klas, natomiast chłopacy gawędzili z innymi koleżankami co chwilę hihotając . Spośród tłumu zauważył Basię. Miała śliczny warkocz, niebieską bluzkę zapinaną na guziki i obcisłe jeansy. Kamil nie mógł oderwać od niej wzroku . Nie była wymalowana jak pozostałe koleżanki z klasy a mimo tego wyglądała prześlicznie, tak naturalnie. Gdy tak na nią patrzył zdał sobie sprawę , że zerknęła na niego. Szybko próbował więc odwrócić wzrok ale gdy ponownie na nią zerknął ona ciągle patrzyła na niego i posłała mu słodki uśmiech. Kamil bardzo się zarumienił i również się uśmiechnął. Po chwili podbiegł do niej Arek z 2a , objął ją w pasie i skradł jej całusa w policzek. Zaśmiała się i usiadła obok niego. – taki mój los – pomyślał w duchu Kamil. Po chwili uczniowie przywitali dyrektora brawami i odśpiewali hymn. Po przywitaniu pedagogów, nauczycieli i uczniów dyrektor do mikrofonu poprosił atrakcyjną kobietę. Szczupła , wysoka, ciemne oczy, włosy upięte w kok, koszula oraz obcisła bluzka i spódnica oraz szpilki. Na sam jej widok chłopaki zaczęli gwizdać a nauczyciele musieli ich uciszać.
- Witajcie moi drodzy. Dziękuję za miłe przywitanie – i ukradkiem spojrzała na chłopaków podpierających ścianę , którzy najgłośniej gwizdali. Cała sala zaśmiała się.
- Jest mi niezmiernie miło być tutaj , w tej szkole z Wami. Nazywam się Martyna Tymosz. Od 5 lat prowadzę własną firmę w Polsce i za granicą. 3 lata temu moja siostra skacząc niefortunnie do basenu doznała złamania kręgosłupa. Miała 15 lat i cały świat jej się zawalił. Początkowo się załamała ale z czasem wzięła się w garść . Za zgodą Pana dyrektora postanowiłam zorganizować konkurs. Macie 4 miesiące na to aby przeprowadzić wywiad z osobą, która mimo sytuacji, która ją w życiu spotkała nie poddaje się . Może to być historia o matce , która straciła dzieci w wypadku i ma kredyt do spłaty a właśnie straciła pracę ale nadal pomaga innym. To o czy opowiecie to Wasza sprawa. Ja oraz Pan dyrektor wybierzemy jedną osobę , której gwarantuję roczny pobyt w Stanach w jednej z najlepszych uczelni. To dla Was wielka szansa bo ten rok w stanach gwarantuje Wam dobry start w przyszłość. Ale to jeszcze nie wszystko. Znalazł się również sponsor , który dla zwycięzcy ofiaruje 10 tysięcy złotych. 4 miesiące na to by znaleźć kogoś i wysłuchać jego historię a potem nam opowiedzieć. Do dzieła- krzyknęła z dumą i oddała głos dyrektorowi. Kamil siedział jak na szpilkach. Od zawsze marzył studiować na dobrej uczelni w Stanach a gdyby wygrał ten konkurs mógłby tam polecieć i spełnić swoje marzenie. Może ktoś by go zauważył i tym samym mógłby spełniać tam swoje marzenia. Po lekcjach przybiegł do domu by oznajmić tą cudowną wiadomość. Anna i Krzysztof również podzielali entuzjazm syna i pragnęli go zmotywować. Problem zaczął się wtedy gdy uzmysłowili sobie , że nikogo tak naprawdę nie znają z kim Kamil powinien napisać wywiad. Po chwili usłyszeli pukanie do drzwi. To był Wojtek. Poszli z Kamilem do pokoju pogadać. Kamil postanowił opowiedzieć przyjacielowi o swojej szansie jaką dostał od losu.
- na osiedlu mojej babci w sąsiednim bloku mieszka młoda dziewczyna , która straciła wzrok w wypadku samochodowym. Może z nią byś zrobił ten wywiad. Podobno sama mieszka a radzi sobie lepiej niż ktoś by pomyślał.
- myślę , że jest to dobra opcja…
 

 
Niektórzy w wieku 18 lat nie mają pojęcia co będą robić po szkole, czy może podejmą pracę albo pójdą na studia. Kamil był inny. Zawsze wiedział czego chce i dążył do tego. Był jedynakiem. Mama urodziła go mając 36 lat mimo , że lekarze nie dawali jej dużych szans na to , że będzie miała dziecko. A jednak , udało się. Anna i Krzysztof – rodzice Kamila stali się najszczęśliwszymi ludźmi pod słońcem gdy 08.03. 1991 roku o godzinie 07:34 na świat przyszedł ich upragniony synek. Dawali mu tyle miłości ile byli w stanie. Krzysztof uczył filozofii na jednaj z uczelni Anna natomiast była z zawodu nauczycielką matematyki. Od dziecka wpajali młodemu Kamilowi jak ważne jest w życiu wykształcenie. Dlatego też od samego początku był prymusem w szkole. Kochał się uczyć , jego życie to ciągła nauka. W podstawówce zaprzyjaźnił się z Wojtkiem – najgorszym urwisem w szkole. Dzieliło ich wiele ale do dzisiaj są najlepszymi przyjaciółmi. Wprawdzie Kamil uczy się w technikum a Wojciech poszedł do szkoły zawodowej ale to bez znaczenia . Zawsze oboje znajdą czas by się spotkać. Wojtek uczy się za mechanika. Od dziecka z tatą przesiadywali w garażu i naprawiali auta. Zaowocowało to tym, że Wojtek w swoim fachu jest naprawdę doskonały . Pewnego styczniowego dnia , gdy niebo było pochmurne a termometr pokazywał -2 stopnie Kamil i Wojtek postanowili się spotkać w ulubionej kafejce . Kamil jak zawsze punktualny co nie można było powiedzieć o Wojtkowi. Zawsze się spóźniał . Kamil postanowił wziąć do ręki książkę i pochłaniać to nowe wiadomości. Nagle za jego plecami usłyszał znajomy głos. To był Wojtek. Poklepali się wzajemnie po plecach na przywitanie i usiedli. – jak zawsze się spóźniasz stary ale zdążyłem się przyzwyczaić w końcu miałem na to aż 12 lat – zaśmiał się Kamil. – wiesz jaki ja jestem – westchnął Wojtek. – Wszędzie mnie pełno, mam milion rzeczy do zrobienia – mruknął . Zamówili sobie cole. Kamil miał ochotę na kremówkę ale postanowił , że od dzisiaj się odchudza. Nie był za gruby ale był przy kości. Miał 175 cm wzrostu, brązowe oczy, brązowe włosy , które lekko mu się podkręcały przy czole. Jego przyjaciel natomiast był szczupły, wysportowany i miał blond włosy i niebieskie oczy. Dziewczyny w nim się podkochiwały . Co innego Kamil. Jego doświadczenie z kobietami nie było imponujące w przeciwieństwie do przyjaciela. W pierwszej technikum poznał Klarę – koleżankę z sąsiedniej klasy. Początkowo dawał jej korepetycje z matematyki jednak po czasie coś zaiskrzyło. Spotykali się coraz częściej aż pewnego dnia Klara zaprosiła go do mieszkania. Tak się złożyło , że nie było rodziców także mogli posunąć się nieco dalej. Wszystko wydawało się , że coś z tego będzie ale pewnego dnia zobaczył ją z innym całujący się pod drzewem przy szkole. Tak oto piękne chwile minęły i Kamilowi pozostało słuchać tylko namiętnych szczegółów z życia Wojtka. – stary słuchaj umówiłem się z tą Ewką z pod piątki.. wiesz ta brunetka, z dużymi.. oczami – zaśmiał się Wojtek – tak się składa , że ma koleżankę i co Ty na to żebyśmy poszli razem do kina ? będzie fajnie- zaproponował. Miał nadzieję , że Kamil się zgodzi ten jednak odmówił. Powodem była Basia z 1c. Zakochał się w niej kiedy zobaczył ją pierwszy raz na rozpoczęciu roku. Skromna, włosy naturalne – ciemny blond , okulary duże czarne. Miała w sobie coś niesamowitego . – stary i dopiero teraz mi o tym mówisz ? – oburzył się Wojtek. – bo wiesz to zupełnie nie ma sensu. Ona kręci z jakimś Arkiem z 2a. Nie mam przy nim szans. On wysportowany , przystojny a ja ? no popatrz. Nie dziwię się nawet Klarze , że wybrała tego Rafałka – powiedział ze smutkiem Kamil i zaczął bawić się słomką. – jesteś zajebistym gościem z dystansem do siebie i poczuciem humoru. W dodatku mądry..ej a może zostaniesz prezydentem ? – pocieszał go Wojtek. Jak dobrze mieć przyjaciela na dobre i złe. Wiedzieli obaj , że ta 12-stoletnia przyjaźń jest naprawdę mocna i zawsze mogą na siebie liczyć. Nawet teraz gdy Kamil smucił się był szczęśliwy bo ma najlepszego przyjaciela pod słońcem.
  • awatar Zdemoralizowana777: Dziękuję dziewczyny za wszystkie uwagi :* problem w tym , że czasami piszę po 24 mimo , że oczy mi się zamykają bo z czasem popołudniu różnie bywa. Dlatego też po napisaniu kolejnej części nie mam siły czytać tego drugi raz:((( ale postaram się znaleźć czas w godzinach przyzwoitych do pisania :) dziękuję za odwiedzinki, buziaki
  • awatar FeelThisMoment.: Zapowiada się ciekawie :)
  • awatar Maluchna: @Jussi.: tak, tak lepiej by brzmiało odmienione poprawnie, ale fajne rozpoczęcie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oto będę tutaj pisać dla Was moje opowiadanie pt : Wywiad z Niewidomą. Jest to zupełnie historia wymyślona - ale mam nadzieję , że się Wam spodoba. Dziękuję za odwiedziny
  • awatar kopciuszek656: musze zaczac od poczatku.. :D jak na razie poprzednie wpisy bardzo mi sie podobały :D zapraszam do mnie :D
  • awatar Jussi.: czekam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kochani dziękuję za cudowne wiadomości , miłe komentarze. Macie racje nie ma znaczenia czy pisze się dla trzech , pięćdziesięciu czy stu osób.. Ważne , że ma się dla kogo - i tego się trzymam. Postanowiłam opowiedzieć Wam kolejną historię .. ale .. jaką to już zależy od Was .
Historia nr 1 : Tytuł : „ Wywiad z niewidomą ”- Kamil uczy się w trzeciej klasie technikum. Ma wielkie aspiracje , chce osiągnąć wiele w życiu. Pewnego dnia w szkole dyrektor ogłasza konkurs dla uczniów. Polega on na tym , żeby zrobić wywiad z osobą, która mimo przeciwności losu daje sobie lepiej radę w życiu niż nie jeden zdrowy człowiek. Kamil postanawia zrobić wywiad z dwudziestotrzyletnią dziewczyną , która w wieku 18 lat straciła wzrok w wypadku samochodowym. Początkowo dziewczyna jest nieufna w stosunku do chłopaka ale z czasem nawiązuje się między nimi niesamowita więź.
Historia numer 2 : tytuł „Niedoceniane życie” - Anna skończyła studia, ma cudownego narzeczonego i wszystko się jej układa. Jednak zazdrości swojej młodszej siostrze , która używa życia na całego. Pewnego dnia Anna postanawia zostawić dom, Wiktora- swojego ukochanego oraz całą rodzinę i postanawia wyjechać by móc choć na chwilę oderwać się od codzienności. Czy znajdzie szczęście , którego tak bardzo pragnęła ?

W komentarzu proszę o wpisanie numerku historii jaką chcecie przeczytać a we wtorek poznamy zwycięsce 